We francuskim parlamencie pojawił się pomysł stworzenia państwowej rezerwy bitcoina. To na razie projekt i polityczna deklaracja. Ale liczby robią wrażenie.
Za inicjatywą stoi Éric Ciotti i politycy z partii UDR. Dokument trafił do Zgromadzenia Narodowego jako rezolucja z 22 października 2025 roku. W skrócie: Francja ma potraktować BTC jak „cyfrowe złoto”.
Najważniejsze liczby w planie
Cel to nawet 2% całej podaży bitcoina, czyli około 420 000 BTC. To ma się wydarzyć stopniowo przez 7–8 lat. W praktyce oznacza to średnio około 52 000 do 60 000 BTC rocznie.
Plan zakłada też utworzenie specjalnej instytucji publicznej do zarządzania tą rezerwą. W projekcie pada nazwa „Public Administrative Establishment (EPA)”. To ma działać podobnie do systemu zarządzania francuskim złotem i rezerwami walutowymi.
Skąd mają wziąć bitcoiny
Projekt opisuje kilka źródeł finansowania, żeby nie uderzyć w budżet państwa jednym przelewem. To jest ważne, bo mówimy o ogromnej skali. I o bardzo zmiennej cenie BTC.
- Mining z nadwyżek energii. Pomysł zakłada wykorzystanie nadmiaru energii z atomu i hydroelektrowni do kopania BTC. Autorzy mówią wprost o problemie „nadprodukcji” prądu i sprzedaży go ze stratą.
- Zatrzymane kryptowaluty z postępowań. Projekt dopuszcza zachowanie krypto przejętych w sprawach karnych. Chodzi o to, by nie sprzedawać wszystkiego od razu.
- Przekierowanie części oszczędności. Pada konkretny pomysł: 1/4 środków z popularnych produktów oszczędnościowych Livret A i LDDS ma iść na codzienne zakupy BTC. W artykule o projekcie pojawia się też liczba około 15 mln euro dziennie, co miałoby dawać około 55 000 BTC rocznie.
Dlaczego to łączą z cyfrowym euro
Autorzy rezolucji mocno krytykują pomysł cyfrowego euro w wersji kontrolowanej przez bank centralny. Wskazują na ryzyko śledzenia transakcji i nawet „zamrażania” środków. Podnoszą też wątek bezpieczeństwa banków komercyjnych.
Logika jest prosta. Jeśli ludzie przeniosą depozyty do portfela w banku centralnym, bankom komercyjnym może ubyć pieniędzy na kredyty. W stresie finansowym mogłoby to przyspieszać panikę i wypłaty.
W tym samym pakiecie tematów pojawiają się stablecoiny w euro. Projekt mówi o promowaniu płatności stablecoinami i o zmianach regulacyjnych w UE. Pada też twarda statystyka: stablecoiny w dolarze mają ok. 210 mld USD z ok. 230 mld USD całego rynku, czyli około 91%.
Co to znaczy dla zwykłej osoby
To nie jest decyzja „Francja kupuje dziś 420 000 BTC”. To jest propozycja, która dopiero walczy o poparcie polityczne. UDR ma 16 z 577 miejsc w Zgromadzeniu Narodowym, więc bez szerszej koalicji to może utknąć.
Jeśli jednak temat ruszy, to efekt może być duży. Rynek lubi takie historie, bo pojawia się motyw „państwo jako długoterminowy kupujący”. Z drugiej strony to może też wywołać ostre spory o ryzyko i o pieniądze z oszczędności.
W projekcie pada też pomysł płacenia części podatków w bitcoinie. Jest jednak ważny warunek. Takie zmiany miałyby wejść dopiero po analizie konstytucyjnej i prawnej.
Na dziś warto obserwować jedną rzecz. Czy ta dyskusja przeniesie się z nagłówków do realnego procesu legislacyjnego. Jeśli tak, to Europa może dostać swój największy jak dotąd spór o to, czy bitcoin ma miejsce w finansach państwa.

