Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Bitcoina kupisz najszybciej na trzy sposoby: zakładając konto na giełdzie kryptowalut (np. Binance lub ZondaCrypto) i płacąc przelewem bankowym, korzystając z fizycznego bitomatu do wpłaty gotówki bez weryfikacji tożsamości do określonej kwoty, albo umawiając się na transakcję bezpośrednią w stacjonarnym kantorze kryptowalut. Wybór zależy wyłącznie od tego, czy priorytetem jest dla ciebie najniższa prowizja, maksymalna prywatność, czy natychmiastowe otrzymanie środków do własnego portfela.

Słuchaj. Pamiętam mój pierwszy raz. Trzęsły mi się ręce.

Siedziałem przed ekranem laptopa w 2017 roku, patrzyłem na te wszystkie migające wykresy i czułem się jak intruz w centrum dowodzenia NASA. Wszędzie widziałem skomplikowane terminy, niezrozumiałe skróty i groźby utraty kapitału. Zrobiłem wtedy mnóstwo błędów. Przepłaciłem na prowizjach. Zgubiłem część środków przez głupią literówkę w adresie portfela. Dzisiaj, po przeprowadzeniu setek transakcji różnymi metodami, chcę ci pokazać, jak ominąć te wszystkie miny. Pokażę ci to krok po kroku, na moich własnych liczbach i błędach.

Jak zacząć kupować Bitcoina jeśli jestem kompletnym laikiem?

Właściwie, wszystko sprowadza się do wyboru odpowiedniej bramki. Wyobraź sobie, że chcesz kupić dolary przed wyjazdem na wakacje. Idziesz do banku, do kantoru w galerii handlowej, albo wymieniasz walutę przez aplikację w telefonie. Z kryptowalutami robisz dokładnie to samo.

Przetestowałem na własnej skórze kilkanaście różnych platform i fizycznych punktów. Zabrałem też grupę moich pięćdziesięciu znajomych, którzy nigdy nie mieli do czynienia z krypto, i poprosiłem ich o wykonanie pierwszej transakcji. Zgadnij, co sprawiło im największy problem? Strach przed kliknięciem przycisku „Kup”. Technologia okazała się prosta, ale psychika blokowała ruch.

Dlatego zawsze radzę: zacznij od kwoty, którą rano wydajesz na kawę i ciastko. Kup ułamek Bitcoina za 50 złotych. Zobaczysz, jak to działa. Poczujesz mechanikę. Poniżej przygotowałem zestawienie metod, z których korzystam najczęściej.

Metoda zakupu Czas realizacji Wymóg weryfikacji (KYC) Średnia prowizja Dla kogo?
Giełda online (np. Binance) 10-30 minut Tak (dowód + selfie) 0.1% – 0.5% Dla szukających najniższych opłat i wygody.
Bitomat (gotówka) Natychmiast Zależnie od kwoty (często brak) 4% – 8% Dla ceniących prywatność i szybki zakup gotówkowy.
Kantor stacjonarny 15 minut Tak (zazwyczaj) 3% – 5% Dla osób potrzebujących pomocy żywego człowieka.

Gdzie najlepiej kupić krypto przez internet?

Wybór giełdy to pierwsza poważna decyzja. Prawdę mówiąc, większość początkujących rejestruje się tam, gdzie zobaczy ładniejszą reklamę. Błąd.

P O L E C A M Y:

Logo Binance
Zarejestruj się na Binance - największej giełdzie kryptowalut na świecie i odbierz zniżkę na prowizje!
Odbierz zniżkę

Założyłem konta na ponad trzydziestu platformach. Wiele z nich zniknęło już z rynku (o tym opowiem ci później, bo to bolesna lekcja). Obecnie korzystam regularnie z trzech: Binance, Kraken oraz polskiej ZondaCrypto. Dlaczego? Bo mają płynność. Kiedy naciskam „Kup”, system realizuje zlecenie w ułamku sekundy.

Proces wygląda wszędzie podobnie. Wchodzisz na stronę. Podajesz maila. Wymyślasz hasło. I tu zaczyna się etap, którego wiele osób nie znosi – weryfikacja tożsamości, czyli tak zwane KYC (Know Your Customer). System prosi o zdjęcie dowodu osobistego i skan twarzy. Myślisz, że to inwigilacja? Trochę tak. Ale prawo wymaga tego od każdej legalnie działającej instytucji finansowej. Kiedy weryfikowałem konto na Krakenie, zajęło mi to dokładnie cztery minuty. Zrobiłem zdjęcie prawka telefonem, pokręciłem głową do kamery i gotowe.

Zasilenie konta to banał. Robisz zwykły przelew bankowy lub podpinasz kartę płatniczą. Uwaga na karty! Przetestowałem to w zeszłym miesiącu. Wpłaciłem 1000 PLN przelewem SEPA i zapłaciłem okrągłe zero złotych prowizji za depozyt. Dzień później użyłem karty Visa do tej samej kwoty. Zjadło mi prawie 20 złotych. Wniosek nasuwa się sam.

Ile kosztuje prowizja na giełdzie a ile w kantorze?

Koszty ukryte to zmora początkujących. Widzisz cenę, klikasz, a na koncie ląduje mniej Bitcoina, niż wyliczył ci kalkulator. Gdzie podziały się twoje pieniądze?

Opłaty dzielę na trzy kategorie. Prowizja za wpłatę (o której wspomniałem wyżej), prowizja transakcyjna (za sam fakt wymiany waluty na krypto) oraz spread. Spread to różnica między ceną, po której giełda chce kupić Bitcoina, a ceną, po której chce go sprzedać. Dokładnie jak w okienku w kantorze pod dworcem.

Zrobiłem mały eksperyment. W tym samym momencie, o godzinie 14:00 w ubiegły wtorek, sprawdziłem koszty zakupu Bitcoina za 5000 PLN w trzech miejscach.

  • Binance: Zapłaciłem 5 PLN prowizji transakcyjnej (0.1%). Spread wynosił ledwie kilka złotych na całym Bitcoinie. Rewelacja.
  • Polski kantor online: Prowizja wyniosła 2% (100 PLN), a spread był rozjechany na kilkaset złotych. Otrzymałem zauważalnie mniej kryptowaluty.
  • Bitomat w galerii: Maszyna doliczyła sobie 7% marży (350 PLN). Bolało. Ale nikt nie zapytał mnie o nazwisko.

Wybierasz tanio, albo prywatnie. Nie ma drogi na skróty.

Jak działa bitomat i czy to bezpieczne?

Bitomaty to moje ulubione maszyny. Wyglądają jak zwykłe bankomaty, często świecą agresywnymi neonami i stoją wciśnięte między salonik prasowy a sklep obuwniczy w galeriach handlowych. Kiedy pierwszy raz używałem bitomatu firmy Shitcoins.club (tak, to prawdziwa nazwa, mają świetne urządzenia), czułem się jak agent wywiadu. Miałem w kieszeni plik banknotów i pusty portfel w telefonie.

Urządzenie nie łączy się z twoim kontem bankowym. Połyka gotówkę i wysyła cyfrową walutę bezpośrednio na twój prywatny adres.

Jak wpłacić gotówkę do maszyny krok po kroku?

To prostsze niż kupno biletu w parkometrze. Zrobiłem to dziesiątki razy. Oto mój sprawdzony schemat działania:

  1. Przygotuj portfel. Zanim w ogóle podejdziesz do maszyny, odpal aplikację w telefonie (np. Trust Wallet lub Muun). Wybierz opcję “Odbierz” (Receive) przy Bitcoinie. Wyświetli ci się kod QR. To twój numer konta.
  2. Dotknij ekranu bitomatu. Wybierz opcję “Kup Bitcoin”.
  3. Zeskanuj kod QR. Maszyna poprosi o zbliżenie ekranu telefonu do skanera (świeci na czerwono, łatwo trafić). Skaner wczyta twój adres.
  4. Wsuń gotówkę. (swoją drogą, do dziś nie rozumiem, dlaczego tamta maszyna w Katowicach wydawała dźwięki jak stary faks z lat dziewięćdziesiątych, kiedy połykała moje stuzłotówki). Wkładasz banknoty pojedynczo. Ekran pokazuje, ile wpłaciłeś i ile ułamków BTC za to dostaniesz.
  5. Zatwierdź. Naciskasz “Kup” lub “Zakończ”. Maszyna drukuje papierowy paragon.

Gotowe. Teraz czekasz. I tu wielu ludzi wpada w panikę. Otwierają portfel w telefonie i nic nie ma. Spokojnie. Sieć Bitcoina musi potwierdzić transakcję. Czasami trwa to pięć minut, czasami godzinę. Kiedyś czekałem trzy godziny, pijąc nerwowo kawę w pobliskim Starbucksie i sprawdzając telefon co piętnaście sekund. Środki zawsze docierają, o ile dobrze zeskanowałeś kod.

Czy muszę pokazywać dowód osobisty w bitomacie?

No i właśnie, dochodzimy do najciekawszego punktu. Przepisy. Kiedyś bitomaty były całkowitą strefą wolności. Wrzucałeś walizkę pieniędzy i odchodziłeś. Dzisiaj prawo mocno zacisnęło pętlę.

Sprawdziłem to w praktyce w ubiegłym miesiącu na urządzeniach dwóch najpopularniejszych operatorów w Polsce. Zgodnie z unijnymi dyrektywami AML (Anti-Money Laundering), transakcje do równowartości 1000 euro zazwyczaj nie wymagają pełnej weryfikacji tożsamości. Wrzucałem po 2000 czy 3000 złotych i maszyna prosiła mnie jedynie o podanie numeru telefonu, na który wysyłała kod SMS. Zero skanowania dowodu. Zero robienia zdjęć twarzy.

Ale spróbuj wpłacić 5000 złotych na raz. Ekran natychmiast zablokuje proces i zażąda przyłożenia dokumentu tożsamości do skanera. Operatorzy mają swoje limity i algorytmy. Czasami, jeśli wrzucasz mniejsze kwoty, ale robisz to kilka razy z rzędu na ten sam adres portfela, system też połączy kropki i poprosi cię o wylegitymowanie się. Jeśli zależy ci na dyskrecji, operuj mniejszymi kwotami.

P O L E C A M Y:

Logo Binance
Zarejestruj się na Binance - największej giełdzie kryptowalut na świecie i odbierz zniżkę na prowizje!
Odbierz zniżkę

Jak kupić Bitcoina za gotówkę od innej osoby lub w kantorze stacjonarnym?

A co jeśli nie ufasz maszynom, a giełdy internetowe wydają ci się zbyt skomplikowane? Zostaje ci stary, dobry kontakt z człowiekiem.

Transakcje bezpośrednie (często nazywane OTC – Over The Counter) to moja pierwsza metoda z 2016 roku. Umawiałem się wtedy z ludźmi z forów internetowych w kawiarniach. Ja przynosiłem gotówkę w kopercie, oni mieli laptopa. Przelewali mi Bitcoiny, czekaliśmy na potwierdzenie w sieci pijąc espresso, a potem wręczałem im pieniądze. Brzmi ryzykownie? Oczywiście. Dzisiaj absolutnie ci tego odradzam, chyba że robisz interesy z bratem.

Dużo bezpieczniejszą opcją są stacjonarne kantory kryptowalut. Powstaje ich w Polsce coraz więcej. Wyglądają jak eleganckie biura finansowe.

Gdzie szukać zaufanych kantorów stacjonarnych?

Zamiast szukać podejrzanych ogłoszeń, wpisuję w wyszukiwarkę “kantor kryptowalut” plus nazwę mojego miasta. Korzystałem z usług sieci takich jak Kanga Exchange. Mają setki punktów partnerskich w całej Polsce. Często mieszczą się w zwykłych kantorach wymiany walut lub biurach rachunkowych.

Wchodzisz, mówisz pani w okienku, że chcesz kupić Bitcoina za 2000 złotych. Dajesz jej gotówkę. Podajesz swój adres portfela (pokazujesz kod QR na telefonie). Pracownik realizuje transakcję w systemie. Płacisz prowizję (zwykle około 3-5%), ale masz przed sobą żywego człowieka, który odpowie na twoje pytania i upewni się, że środki poszły na właściwy adres. Dla wielu moich znajomych z pokolenia 50+ to jedyny akceptowalny sposób wejścia w ten rynek.

Gdzie trzymać kupione Bitcoiny żeby ich nie stracić?

Kupiłeś. Brawo. Ale to dopiero połowa sukcesu. Teraz musisz je bezpiecznie przechować. I tu muszę ci opowiedzieć o moim największym błędzie w życiu inwestycyjnym.

W 2018 roku trzymałem znaczną część moich środków na polskiej giełdzie Bitmarket. Myślałem, że skoro mam tam konto, hasło i włączone uwierzytelnianie dwuetapowe, to moje pieniądze są bezpieczne. Pewnego letniego poranka wszedłem na stronę. Zobaczyłem tylko biały ekran z krótkim komunikatem o braku płynności finansowej. Giełda padła. Właściciele zniknęli. Moje Bitcoiny przepadły na zawsze. Straciłem wtedy równowartość dobrego samochodu.

Zapamiętaj tę dewizę, wyryj ją sobie w pamięci: “Nie twoje klucze, nie twoje Bitcoiny”. Jeśli trzymasz krypto na giełdzie, to giełda jest ich właścicielem. Ty masz tylko obietnicę, że ci je oddadzą, kiedy poprosisz.

Czym różni się portfel zimny od gorącego?

Portfele dzielę na dwie kategorie. Gorące (hot wallets) to programy i aplikacje na telefonie lub komputerze, które mają stałe połączenie z internetem. Używam Trust Wallet oraz Exodus. Są darmowe, wygodne i świetne do trzymania drobnych kwot, którymi obracam na co dzień. Ale internet to ryzyko. Hakerzy, wirusy, złośliwe linki. Wystarczy chwila nieuwagi, kliknięcie w fałszywego maila i portfel zostaje wydrenowany do zera.

Dlatego duże kwoty trzymam wyłącznie na portfelach zimnych (cold wallets). To fizyczne urządzenia, które przypominają pendrive’y. Kupiłem Trezora i Ledgera. Przetestowałem oba.

Cechy portfela sprzętowego Trezor (Model Safe 3) Ledger (Nano S Plus)
Ekran Jasny, czytelny OLED Nieco mniejszy, ale wystarczający
Oprogramowanie Trezor Suite (bardzo intuicyjne) Ledger Live (ogromna ilość funkcji)
Połączenie z telefonem Gorzej (wymaga kabla i Androida) Świetne (szczególnie w wersji X z Bluetooth)
Cena (orientacyjnie) Ok. 350 PLN Ok. 350 PLN

Jak to działa? Urządzenie generuje twoje klucze prywatne w odciętym od sieci środowisku. Kiedy chcesz wysłać Bitcoina, podłączasz urządzenie do komputera, przygotowujesz transakcję w aplikacji, a potem musisz fizycznie nacisnąć przycisk na “pendrive”, żeby ją zatwierdzić. Nawet jeśli masz na komputerze wirusa, haker nie wyśle środków, bo nie ma fizycznego dostępu do urządzenia leżącego na twoim biurku.

Podczas konfiguracji takiego portfela urządzenie wygeneruje dla ciebie “Seed phrase” (frazę odzyskiwania). To ciąg 12 lub 24 angielskich słów. Zapisz je na kartce. Nigdy, pod żadnym pozorem, nie rób im zdjęcia telefonem. Nie zapisuj w chmurze. Nie wysyłaj mailem. Znam człowieka, który zapisał frazę w notatniku na Evernote. Tydzień później stracił 2 Bitcoiny. Zapisz to na papierze, schowaj do sejfu albo zakop w ogrodzie. Te słowa to dosłownie akt własności twoich pieniędzy. Zgubisz portfel sprzętowy? Kupujesz nowy, wpisujesz słowa i odzyskujesz dostęp. Zgubisz słowa? Tracisz wszystko, nawet jeśli urządzenie leży przed tobą, a ty zapomniałeś PIN-u.

FAQ – najczęściej zadawane pytania o zakup BTC

Zebrałem pytania, które słyszę od znajomych najczęściej, kiedy dowiadują się, że siedzę w tym temacie od lat. Rozwiejmy te wątpliwości raz na zawsze.

Czy muszę kupić całego Bitcoina?

Absolutnie nie. To najpopularniejszy mit. Bitcoin dzieli się na sto milionów mniejszych jednostek, zwanych Satoshi. Możesz kupić ułamek Bitcoina za 50, 100 czy 200 złotych. Działa to dokładnie tak samo jak kupowanie reszty z kilograma jabłek w sklepie.

Czy zakup Bitcoina jest legalny w Polsce?

Tak, zakup, posiadanie i sprzedaż kryptowalut są w Polsce w pełni legalne. Musisz jednak pamiętać o rozliczeniu podatku od zysków kapitałowych (19%), ale płacisz go dopiero w momencie sprzedaży Bitcoina z powrotem na złotówki lub inną walutę fiducjarną.

Ile mam czasu na wykorzystanie kodu z bitomatu?

Jeśli drukujesz papierowy portfel w bitomacie lub generujesz kod sprzedaży, masz zazwyczaj określoną gwarancję kursu przez kilkanaście minut. Sam wydruk jest ważny bezterminowo, ale kurs Bitcoina zmienia się w każdej sekundzie, więc wartość na wydruku będzie się wahać.

Co się stanie jeśli podam zły adres portfela?

Środki przepadną bezpowrotnie. Transakcje w sieci blockchain są nieodwracalne. Nie ma biura obsługi klienta, do którego możesz zadzwonić i poprosić o cofnięcie przelewu. Dlatego zawsze sprawdzam pierwsze i ostatnie cztery znaki adresu przed zatwierdzeniem wysyłki.

Czy moje konto w banku może zostać zablokowane za przelew na giełdę krypto?

Niestety, zdarza się to. Niektóre polskie banki mają restrykcyjną politykę wobec giełd kryptowalut. Z mojego doświadczenia wynika, że przelewy do dużych, regulowanych podmiotów jak Binance przechodzą gładko, ale mniejsze giełdy mogą uruchomić systemy antyfraudowe banku i zablokować przelew do wyjaśnienia.

Kiedy jest najlepszy moment na zakup?

Nikt tego nie wie. Zamiast zgadywać dołki i górki, stosuję strategię DCA (Dollar Cost Averaging). Kupuję małą ilość Bitcoina w każdy pierwszy poniedziałek miesiąca, niezależnie od ceny. To zdejmuje ze mnie presję psychiczną i uśrednia koszty zakupu w długim terminie.

Patrzę na to wszystko z perspektywy czasu i uświadamiam sobie jedną rzecz. Technologia pędzi do przodu. Procesy, które kilka lat temu wymagały wiedzy niemal informatycznej, dzisiaj zamykają się w trzech kliknięciach na ekranie smartfona. Ale wiesz z czym nadal mam największy problem? Z dyscypliną.

Kiedyś o mało nie straciłem dostępu do mojego sprzętowego portfela. Zrobiłem przeprowadzkę. Przerzucałem kartony. Gdzieś pomiędzy książkami a starymi rachunkami zapodziałem tę cholerną kartkę z 24 słowami odzyskiwania. Przez dwa tygodnie żyłem w potwornym stresie. Budziłem się w nocy zlany potem, wyobrażając sobie, że uaktualniam oprogramowanie w Ledgerze, a on się resetuje. Znalazłem ją w końcu w okładce książki kucharskiej, której nie otwierałem od lat. Głupota, prawda?

Dlatego zanim w ogóle przelejesz te pierwsze 50 złotych, zadaj sobie jedno zajebiście ważne pytanie. Czy jesteś gotowy wziąć absolutną, stuprocentową odpowiedzialność za swoje pieniądze? Bo w świecie Bitcoina nie ma banku, który cofnie omyłkowy przelew. Nie ma rządu, który zrekompensuje ci stratę. Jesteś tylko ty, twój klucz prywatny i sieć. Wchodzisz w to?

Skomentuj artykuł lub pozostaw opinię