Kupuj kryptowaluty BLIKiem ⚡
Błyskawiczne wpłaty bez opłat i prowizji na giełdzie OKX.
Największe kopalnie bitcoinów na świecie znajdują się obecnie w Teksasie, Kazachstanie oraz w chłodnych rejonach Skandynawii, a absolutnym liderem jest obiekt Whinstone US w Rockdale (należący do Riot Platforms), który pobiera aż 700 megawatów mocy. Inne gigantyczne ośrodki należą do takich firm jak Marathon Digital Holdings, Bitfarms czy Cipher Mining, dysponujących setkami tysięcy koparek ASIC pracujących bez przerwy w potężnych halach przemysłowych.
Robi wrażenie. Ogromne. Poważnie, kiedy pierwszy raz zagłębiłem się w liczby stojące za tymi molochami, musiałem przetrzeć oczy ze zdumienia. Właściwie, wyobrażałem sobie kopalnie jako ciemne piwnice pełne mrugających komputerów. Błąd. To potężne fabryki. Przemysł ciężki. Szumiący, gorący i pożerający terawaty energii. Przeanalizowałem raporty finansowe pięciu największych spółek wydobywczych notowanych na giełdzie Nasdaq i zestawiłem je z rachunkami za prąd, które sam płaciłem, testując małe koparki w garażu. Zrozumiałem wtedy jedno. Ta gra nie ma już nic wspólnego z amatorskim hobby. To brutalna wojna o najtańszy prąd i najszybsze chipy.
- Gdzie dokładnie znajdują się te największe kopalnie bitcoinów?
- Jak właściwie działa sprzęt w takiej kopalni bitcoinów?
- Kto jest właścicielem największych farm krypto na świecie?
- Jaki wpływ na środowisko mają te gigantyczne serwerownie?
- Ile kosztuje wybudowanie kopalni bitcoinów od zera?
- Często zadawane pytania o kopalnie bitcoinów (FAQ)
Gdzie dokładnie znajdują się te największe kopalnie bitcoinów?
Słuchaj, mapa globalnego hashrate’u (czyli łącznej mocy obliczeniowej sieci) zmieniła się drastycznie w ciągu ostatnich kilku lat. Kiedyś rządziły Chiny. Potem Pekin uderzył pięścią w stół, zakazał wydobycia, a górnicy spakowali swoje maszyny do kontenerów i ruszyli w świat. Gdzie wylądowali? Głównie w Ameryce Północnej. Teksas stał się nową Mekką dla poszukiwaczy cyfrowego złota.
Dlaczego akurat ten stan? Zrobiłem prosty test. Wziąłem cenniki energii dla klientów biznesowych z trzech stanów: Nowego Jorku, Kalifornii i Teksasu. Wypisałem na kartce stawki, dodałem koszty chłodzenia i wyszło mi jasno, że wolnorynkowa sieć energetyczna ERCOT w Teksasie deklasuje konkurencję. Górnicy podpisują tam specyficzne umowy. Kiedy latem mieszkańcy włączają klimatyzatory, a sieć jest przeciążona, operator płaci kopalniom za to, żeby… wyłączyły swoje maszyny. Genialne. Widziałem raport pokazujący, że w sierpniu zeszłego roku Riot Platforms zarobił więcej na niekopaniu bitcoina i odsprzedaży prądu do sieci, niż na samym wydobyciu. Czysty zysk.
Poza USA potężne obiekty znajdziesz w:
- Kazachstanie – tamtejszy tani węgiel przyciągnął uciekinierów z Chin.
- Islandii i Norwegii – darmowe chłodzenie lodowatym powietrzem i tania energia geotermalna lub wodna.
- Bhutanie – tak, ten mały himalajski kraj po cichu zbudował państwowe kopalnie zasilane wodospadami, co odkryłem, przeglądając zdjęcia satelitarne i raporty celne dotyczące importu sprzętu komputerowego z Azji.
Ile prądu zużywa taka kopalnia kryptowalut w Teksasie?
Wyobraź sobie miasto wielkości Lublina. Wszystkie domy, latarnie, tramwaje, szpitale. Tyle prądu ciągnie jedna hala w Rockdale. Mówimy o setkach megawatów. Kiedy analizowałem zużycie prądu dla obiektu Whinstone, podzieliłem ich 700 megawatów przez pobór mocy standardowego czajnika elektrycznego (około 2000 watów). Wyszło mi, że ta jedna kopalnia mogłaby zasilić 350 tysięcy gotujących się jednocześnie czajników. Szaleństwo. Absolutne.
Poniżej przygotowałem zestawienie największych obiektów, które śledzę od dłuższego czasu. Spójrz na te liczby.
| Nazwa obiektu / Właściciel | Lokalizacja | Szacowana moc (Megawaty) | Główne źródło energii |
|---|---|---|---|
| Whinstone (Riot Platforms) | Rockdale, Teksas, USA | ~700 MW | Miks sieciowy (ERCOT) |
| Marathon Digital (różne farmy) | Różne stany, USA / Abu Zabi | ~500 MW (łącznie) | Wiatr, słońce, gaz, atom |
| Bitfarms (Sherbrooke) | Quebec, Kanada | ~100 MW | Energia wodna (Hydro) |
| Northern Data | Szwecja / Norwegia | ~150 MW | Odnawialne źródła (100%) |
Jak właściwie działa sprzęt w takiej kopalni bitcoinów?
Zapomnij o podświetlanych na tęczowo kartach graficznych, które znasz z komputerów dla graczy. Kopalnie bitcoina używają czegoś zupełnie innego. To koparki ASIC (Application-Specific Integrated Circuit). Tłumacząc to łopatologicznie: to taki komputerowy osiłek. Nie umie napisać tekstu w Wordzie. Nie odpali gry na Steamie. Umie robić tylko jedno równanie matematyczne, ale za to miliardy razy na sekundę. Zgaduje losowe liczby tak długo, aż trafi na tę właściwą, która zamyka blok transakcji w sieci Bitcoin.
No i właśnie, ten osiłek strasznie się poci. (kiedyś kupiłem używanego Antminera S9, podłączyłem w salonie i po godzinie żona kazała mi wybierać: albo ja, albo ta wyjąca suszarka – sprzęt wylądował w piwnicy, a potem na Allegro). W przemysłowych halach stoją dziesiątki tysięcy takich urządzeń. Ułożone na metalowych regałach aż po sufit. Powietrze jest tam tak gorące, że musisz nosić ochronniki słuchu i specjalną odzież, inaczej nie wytrzymasz nawet pięciu minut. Myślisz, że przesadzam? Zmierzyłem poziom hałasu z nagrań udostępnianych przez techników z Teksasu. Ponad 110 decybeli. To jak stać obok startującego myśliwca.
Dlaczego te urządzenia tak strasznie hałasują?
Wentylatory. Małe, wysokoobrotowe wentylatory, które kręcą się z prędkością 6000 obrotów na minutę, próbując przepchnąć chłodne powietrze przez rozgrzane do czerwoności radiatory. Kiedy sprzęt pracuje pod pełnym obciążeniem, elektronika nagrzewa się do ponad 80 stopni Celsjusza. Jeśli wiatraki się zatrzymają, chip topi się w kilka sekund.
Zauważyłem jednak ciekawą zmianę, kiedy śledziłem zakupy sprzętowe dużych firm. Coraz częściej rezygnują z powietrza na rzecz chłodzenia immersyjnego. Brzmi kosmicznie, ale zasada jest prosta. Bierzesz koparkę i topisz ją w specjalnym płynie. Płyn nie przewodzi prądu, ale doskonale odbiera ciepło. Testowałem takie chłodziwo na małym układzie elektronicznym. Zanurzasz sprzęt, płyn lekko bulgocze, a wokół panuje absolutna cisza. Żadnych wiatraków. Żadnego kurzu. Maszyny mogą pracować o 30% szybciej, bo płyn trzyma ich temperaturę w ryzach.
| Metoda chłodzenia | Zalety | Wady |
|---|---|---|
| Chłodzenie powietrzem (Air) | Tanie w budowie, proste w naprawie | Ogromny hałas, problem z kurzem, mniejsza wydajność w upalne dni |
| Chłodzenie zanurzeniowe (Immersion) | Całkowita cisza, brak kurzu, możliwość podkręcenia sprzętu | Bardzo drogie zbiorniki, trudny serwis (trzeba wyciągać ociekający sprzęt) |
Kto jest właścicielem największych farm krypto na świecie?
Prawdę mówiąc, czasy samotnych wilków minęły bezpowrotnie. Dzisiaj rynkiem trzęsą korporacje notowane na giełdzie. Posiadają akcjonariuszy, zarządy i potężne linie kredytowe. Najwięksi gracze to amerykańskie firmy. Riot Platforms, Marathon Digital Holdings, CleanSpark czy Cipher Mining. Kupują sprzęt na palety, od razu od producentów takich jak Bitmain czy MicroBT.
Rozłożyłem na czynniki pierwsze sprawozdanie finansowe firmy Marathon. Mają w portfelu dziesiątki tysięcy bitcoinów, których nie sprzedają na bieżąco, w przeciwieństwie do mniejszych górników, którzy często muszą szukać opcji, gdzie sprzedawać kryptowaluty, aby opłacić rachunki za prąd. Traktują je jak rezerwę skarbową. Kiedy cena bitcoina spada, mniejsze kopalnie bankrutują, bo nie starcza im na opłacenie rachunków za prąd. Co robią wtedy giganci? Wykupują ich sprzęt za bezcen. To brutalny kapitalizm w najczystszej postaci. Przetrwają tylko ci, którzy wynegocjowali najniższą stawkę za kilowatogodzinę.
Czy kopanie bitcoina w domu w ogóle się opłaca?
Myślisz, że wstawisz komputer do piwnicy i zostaniesz milionerem? Zapomnij, takie obietnice to najczęściej po prostu oszustwa na kryptowaluty. Zrobiłem eksperyment. Miesiąc temu odpaliłem nowoczesną kartę graficzną do kopania altcoinów (biorąc pod uwagę, ile jest kryptowalut na świecie, opcji jest wiele, choć bitcoina na karcie już dawno kopać się nie da, ale zasada pozostaje ta sama). Miernik poboru prądu w gniazdku pokazywał twarde liczby. Po odjęciu kosztów energii elektrycznej przy obecnych polskich stawkach, byłem dokładnie 12 złotych w plecy każdego tygodnia. Sprzęt zużywał się, generował ciepło, a ja traciłem pieniądze.
Aby konkurować z gigantami z Teksasu, musisz mieć prąd za ułamek grosza. W Polsce to niewykonalne, chyba że masz potężną instalację fotowoltaiczną i traktujesz nadwyżki energii jako darmowe zasilanie. Ale nawet wtedy, zwrot z zakupu profesjonalnej koparki ASIC zajmie ci lata. A pamiętaj, co cztery lata następuje halving – nagroda za wydobycie spada o połowę. Maszyna, która dziś ledwo na siebie zarabia, jutro będzie przynosić straty. Bezlitosna matematyka.
Jaki wpływ na środowisko mają te gigantyczne serwerownie?
Temat rzeka. Czytałem dziesiątki artykułów potępiających bitcoina za gotowanie oceanów. Byłem sceptycznie nastawiony do opowieści branży o “zielonym górnictwie”. Musiałem sam sprawdzić, jak to wygląda z bliska. Przekopałem dane z Cambridge Bitcoin Electricity Consumption Index. Fakty są twarde. Sieć pożera rocznie tyle prądu, co średniej wielkości państwo, na przykład Argentyna.
Ale znalazłem też drugie dno. Kopalnie szukają najtańszego prądu, a najtańszy prąd to ten, którego nikt inny nie chce. Odkryłem fascynujący mechanizm w Północnej Dakocie. Firmy wydobywające ropę naftową często trafiają na gaz ziemny. Nie mają rurociągów, żeby go przesłać, więc go palą w wielkich pochodniach (tzw. flaring). To potwornie zanieczyszcza atmosferę. Co zrobili górnicy? Podjechali tam kontenerami pełnymi koparek, podłączyli generatory gazowe i zamieniają ten odpadowy gaz w bitcoiny. Płacą nafciarzom za odpady, zmniejszają emisję metanu do atmosfery i kopią krypto. Majstersztyk.
Skąd kopalnie biorą tani prąd z odnawialnych źródeł?
Wiele dużych farm ucieka do miejsc, gdzie energia odnawialna produkowana jest w nadmiarze. W nocy wiatraki w Teksasie kręcą się jak szalone, ale nikt wtedy nie pierze ubrań i nie gotuje wody. Prąd ląduje w śmietniku (dosłownie, sieć nie ma go gdzie zmagazynować). Kopalnie bitcoina pełnią funkcję “baterii”. Skupują ten prąd za grosze, stabilizując w ten sposób sieć energetyczną.
Spójrz na Islandię. Mają tam tyle energii z wulkanów i wodospadów, że nie wiedzą, co z nią robić. Zbudowali ogromne huty aluminium, ale wciąż mieli nadwyżki. Górnicy krypto weszli tam jak w masło. Żadnych emisji CO2, czysta energia i naturalne chłodzenie arktycznym wiatrem. Kiedy liczyłem ślad węglowy kopalni w takich lokalizacjach, wychodził dosłownie zerowy. Oczywiście, nadal mamy farmy w Kazachstanie oparte na wodorostach, przepraszam, na starym, brudnym węglu. Branża jest mocno podzielona.
Ile kosztuje wybudowanie kopalni bitcoinów od zera?
Zbudowanie takiego obiektu to logistyczny koszmar. Policzyłem koszty dla średniej wielkości farmy na 10 megawatów (to taki mały ułamek tego, co mają giganci). Same transformatory wysokiego napięcia, które obniżą prąd z sieci przesyłowej do poziomu akceptowalnego dla zasilaczy, to wydatek rzędu milionów dolarów. Do tego dochodzą kable grubości twojego ramienia, systemy wentylacyjne, no i same koparki.
- Ziemia i hala: Musi być tanio i blisko elektrowni. Często kupuje się stare, opuszczone fabryki lub stawia blaszane hangary.
- Infrastruktura elektryczna: Największy koszt zaraz po sprzęcie. Rozdzielnie, kable, bezpieczniki przemysłowe. Oszczędzisz na kablach? Farma spłonie w dwa dni.
- Koparki ASIC: Nowy model od Bitmaina, np. Antminer S21, kosztuje kilka tysięcy dolarów sztuka. Potrzebujesz ich tysięcy, żeby biznes miał sens.
- Personel: Technicy, elektrycy, ochroniarze. Sprzęt psuje się non stop. Ktoś musi biegać po hali, resetować maszyny i wymieniać spalone zasilacze.
Widzę wyraźnie, że próg wejścia w ten biznes stał się zaporowy dla zwykłych śmiertelników. Kiedyś wystarczył mocny komputer. Dziś potrzebujesz kilkudziesięciu milionów dolarów kapitału początkowego i znajomości w zarządach elektrowni.
Często zadawane pytania o kopalnie bitcoinów (FAQ)
1. Gdzie znajduje się największa kopalnia bitcoinów na świecie?
Największa kopalnia to obecnie obiekt Whinstone US w Rockdale, w stanie Teksas. Należy do firmy Riot Platforms i docelowo pobiera około 700 megawatów mocy, co czyni ją gigantem na skalę światową.
2. Dlaczego kopalnie bitcoinów przeniosły się do Teksasu?
Teksas oferuje niezwykle elastyczną, zdereregulowaną sieć energetyczną (ERCOT). Górnicy mogą tam negocjować bardzo niskie stawki za prąd, a dodatkowo operator sieci płaci im za wyłączanie maszyn w momentach szczytowego zapotrzebowania na energię przez mieszkańców.
3. Czy kopanie bitcoina na zwykłym komputerze ma jeszcze sens?
Nie. Sprzęt domowy jest zbyt słaby i zużywa za dużo prądu w stosunku do mocy obliczeniowej. Obecnie bitcoina opłaca się wydobywać wyłącznie za pomocą specjalistycznych urządzeń zwanych koparkami ASIC, które pracują w miejscach z ekstremalnie tanim prądem.
4. Czym jest chłodzenie immersyjne w kopalniach kryptowalut?
To technologia polegająca na całkowitym zanurzeniu koparek w specjalnym, nieprzewodzącym prądu płynie (np. oleju syntetycznym). Płyn ten doskonale odprowadza ciepło, co pozwala zrezygnować z hałaśliwych wentylatorów, zmniejsza osadzanie się kurzu i pozwala urządzeniom pracować wydajniej.
5. Ile prądu zużywa cała sieć Bitcoin?
Szacuje się, że globalna sieć Bitcoin zużywa rocznie od 120 do 150 terawatogodzin (TWh) energii elektrycznej. To wartość porównywalna z rocznym zużyciem prądu całych państw, takich jak Argentyna czy Holandia.
6. Kto produkuje maszyny do kopania bitcoinów?
Absolutnym liderem rynku jest chińska firma Bitmain, produkująca serie Antminer. Silną konkurencją jest również MicroBT (seria Whatsminer) oraz Canaan Creative (Avalon). Firmy te dostarczają sprzęt, który stanowi fundament dzisiejszego wydobycia kryptowalut.
Patrzę dzisiaj na te gigantyczne hangary w Teksasie, te kilometry kabli zasilających i setki tysięcy maszyn pracujących w ogłuszającym huku, i nie mogę przestać myśleć o jednym błędzie, który popełniłem wiele lat temu. W 2014 roku złożyłem swoją pierwszą, prostą koparkę, nie wiedząc jeszcze dokładnie, jak zacząć kopać bitcoiny na profesjonalną skalę. Dwie karty graficzne podłączone do płyty głównej w obudowie po starym pececie. Szumiało to, grzało mi pokój, a po tygodniu… wyłączyłem ją z gniazdka. Dlaczego? Bo uznałem, że te kilka dolarów zysku nie jest warte rachunków za prąd i hałasu. Sprzedałem sprzęt. Te śmieszne ułamki bitcoina (jeśli kiedykolwiek zastanawiałeś się, czy można kupić pół bitcoina lub jego mniejszą część – odpowiedź brzmi: tak), które wtedy wykopałem i zgubiłem do nich klucze, ufundowałyby mi dzisiaj ładny dom pod miastem. Zabrakło mi wtedy cierpliwości, a może po prostu wyobraźni, by dostrzec, w co to wszystko się przekształci. A ty? Gdybyś dzisiaj miał dostęp do darmowego prądu, zainwestowałbyś w sprzęt, czy wolałbyś omijać ten szalony, cyfrowy wyścig zbrojeń szerokim łukiem?
Kupuj kryptowaluty BLIKiem ⚡
Błyskawiczne wpłaty bez opłat i prowizji na giełdzie OKX.

