Jeden z najpopularniejszych internetowych rynków predykcyjnych świata znalazł się w poważnych tarapatach. Holenderski regulator hazardu nakazał platformie Polymarket natychmiastowe zaprzestanie działalności – i to pod groźbą kar sięgających setek tysięcy euro tygodniowo. A Holandia to tylko jeden z wielu krajów, które powiedziały Polymarket „nie”.
Czym właściwie jest Polymarket?
Polymarket to amerykański serwis internetowy, który sam siebie określa mianem „największego na świecie rynku predykcyjnego”. Działa na blockchainie i rozlicza się w kryptowalutach. Użytkownicy mogą tu kupować i sprzedawać udziały w prognozach różnych wydarzeń.
Brzmi skomplikowanie? Mówiąc prościej – stawiasz pieniądze na to, kto wygra wybory, czy dojdzie do zawieszenia broni albo jaką decyzję podejmie znany polityk. Jeśli twoja prognoza się sprawdzi, zarabiasz. Platforma pobiera prowizję od każdej transakcji.
Firma twierdzi, że to nie hazard, lecz nowoczesne narzędzie do przewidywania przyszłości. Regulatorzy w coraz większej liczbie krajów mają jednak zupełnie inne zdanie.
Holandia uderza z całą mocą
Holenderski urząd ds. gier hazardowych – Kansspelautoriteit (KSA) – wydał oficjalny nakaz natychmiastowego zaprzestania działalności przez Polymarket w Niderlandach. Regulator stwierdził jednoznacznie: platforma prowadzi nielegalną działalność hazardową bez wymaganej licencji.
Kara, która grozi serwisowi, to aż 420 000 euro tygodniowo. Może ona wzrosnąć maksymalnie do 840 000 euro łącznie, jeśli Polymarket przez dwa tygodnie nie zastosuje się do nakazu. To jednak nie koniec. Jeśli platforma nadal będzie ignorować regulatora, KSA grozi kolejnymi, jeszcze surowszymi sankcjami finansowymi – tym razem powiązanymi bezpośrednio z obrotami serwisu. Innymi słowy: im więcej zarobi, tym wyższe mogą być następne kary.
Jak regulator to wykrył?
Nie było potrzeby prowadzenia skomplikowanego śledztwa. Jeden z pracowników KSA po prostu wszedł na stronę i postawił zakład. Konkretnie obstawił wynik wyborczy Roba Jettena – lidera partii D66. Żadnych blokad geolokalizacyjnych nie było. Platforma była dostępna dla każdego Holendra bez żadnych przeszkód.
W samym grudniu 2025 roku aż 50 000 osób w Holandii wpisało „Polymarket” w wyszukiwarce. KSA zaznacza, że to i tak tylko minimum – prawdziwa liczba użytkowników z Niderlandów jest prawdopodobnie znacznie wyższa.
Wybory jako zapalnik całej sprawy
Sprawa nabrała tempa przy okazji holenderskich wyborów parlamentarnych w październiku 2025 roku. Gracze z Holandii postawili łącznie ponad 32 miliony dolarów na ich wyniki. To olbrzymia kwota, która nie mogła umknąć uwadze regulatora.
Ella Seijsener, dyrektorka ds. licencjonowania i nadzoru w KSA, nie owijała w bawełnę:
„Rynki predykcyjne rozwijają się dynamicznie, w tym również w Holandii. Tego rodzaju firmy oferują zakłady, które nie są dozwolone na naszym rynku pod żadnym pozorem – nawet dla podmiotów posiadających licencję. Poza ryzykiem społecznym, takim jak potencjalny wpływ na wyniki wyborów, stwierdzamy, że mamy do czynienia z nielegalnym hazardem. Ktokolwiek nie posiada licencji KSA, nie ma czego szukać na naszym rynku.”
Wielokrotne próby kontaktu bez żadnego odzewu
KSA nie działała pochopnie. Regulator wielokrotnie próbował skontaktować się z Polymarket i nakłonić go do dobrowolnego zakończenia działalności w kraju. Platforma nie odpowiedziała. Nie wprowadzono żadnych zmian. Dopiero całkowity brak reakcji skłonił KSA do wydania oficjalnego nakazu i nałożenia sankcji finansowych.
Holenderskie prawo hazardowe jest w tej kwestii jednoznaczne. Każdy serwis, który pozwala użytkownikom stawiać pieniądze na wynik niepewnego zdarzenia w zamian za nagrodę – prowadzi grę hazardową. I to bez względu na to, jak sam siebie nazywa.
Polymarket nielegalny w Polsce i dziesiątkach innych krajów
Polska jest jednym z pierwszych krajów, które zablokowały Polymarket. Domeny serwisu trafiają do Rejestru Domen Służących do Oferowania Gier Hazardowych Niezgodnie z Ustawą, prowadzonego przez Ministerstwo Finansów. To oznacza, że krajowi operatorzy internetowi muszą blokować dostęp do tych stron.
Lista krajów, które powiedziały Polymarket „stop”, jest jednak znacznie dłuższa:
- Belgia – wpisała platformę na czarną listę 30 stycznia 2025 roku za brak licencji i ignorowanie kolejnych ostrzeżeń regulatora
- Francja i Szwajcaria – zablokowały serwis pod koniec ubiegłego roku, uznając, że nie spełnia wymogów prawa hazardowego
- Rumunia – wpisała Polymarket na czarną listę w listopadzie 2025 roku; podczas tamtejszych wyborów transakcje na platformie przekroczyły 600 milionów dolarów
- Węgry – zablokowały dostęp do serwisu; użytkownicy są przekierowywani na oficjalną stronę z ostrzeżeniem o nielegalnym hazardzie
- Ukraina – sklasyfikowała rynki predykcyjne jako nielegalne bukmacherstwo
- Portugalia – wydała nakaz zaprzestania działalności po tym, jak platforma oferowała zakłady na wyniki tamtejszych wyborów prezydenckich
Łącznie ponad 30 krajów na świecie zablokowało już dostęp do Polymarket.
Kłopoty nie tylko w Europie
Polymarket ma problemy również za oceanem. W Stanach Zjednoczonych platforma padła ofiarą sankcji ze strony Commodity Futures Trading Commission (CFTC) i musiała zablokować dostęp dla amerykańskich użytkowników. Stany Tennessee i Nevada wydały nakazy zaprzestania działalności, a w Nowym Jorku toczy się zbiorowa sprawa sądowa. Zarzuca się w niej Polymarket prowadzenie nielicencjonowanego bukmacherstwa.
Brytyjski Urząd ds. Hazardu – UK Gambling Commission – jasno zakomunikował, że rynki predykcyjne będą musiały uzyskać licencję. Dla większości platform tego typu to ostatnia rzecz, na którą chciałyby się zgodzić.
Co to oznacza dla zwykłego użytkownika?
Polymarket wciąż działa – ale w coraz większej liczbie krajów jest po prostu prawnie niedostępny. Jeśli mieszkasz w Polsce, Belgii, Holandii lub którymkolwiek z ponad 30 krajów, które go zablokowały, nie możesz legalnie korzystać z platformy.
Próba ominięcia blokady przy użyciu VPN może narazić cię na konsekwencje prawne. W Rumunii sam udział w nielicencjonowanym hazardzie jest wykroczeniem i grozi mandatem – podobnie jak promowanie takich platform w mediach społecznościowych czy na stronach internetowych.
Sprawa Polymarket wysyła jasny sygnał. Era „dzikiego zachodu” na rynkach predykcyjnych dobiega końca. Regulatorzy w całej Europie mówią jednym głosem: nie ma znaczenia, czy platforma używa kryptowalut i nazywa się „rynkiem predykcyjnym”. Jeśli stawiasz pieniądze na wynik niepewnego zdarzenia – to hazard. A hazard podlega przepisom prawa.

