Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

To prawdziwe trzęsienie ziemi w świecie cyfrowej przestępczości. Europejskie służby zadały potężny cios osobom, które myślały, że w Internecie są anonimowe. Znany w całym darknecie serwis Cryptomixer właśnie przeszedł do historii. Jeśli ktoś trzymał tam swoje środki, może się z nimi pożegnać. A to dopiero początek kłopotów dla użytkowników tej platformy.

Wielka akcja służb w europie

Operacja o kryptonimie “Olympia” zakończyła się pełnym sukcesem. Wzięli w niej udział funkcjonariusze z Niemiec i Szwajcarii, a wszystko koordynował Europol oraz Eurojust. Służby nie bawiły się w półśrodki. Fizycznie zajęto serwery, które znajdowały się w Szwajcarii.

Wynik tej akcji robi wrażenie. Skonfiskowano Bitcoiny o wartości aż 25 milionów euro (czyli blisko 29 milionów dolarów). To jednak nie wszystko. Policja przejęła kontrolę nad domeną cryptomixer.io. Teraz, zamiast strony do miksowania walut, każdy odwiedzający widzi specjalny baner informujący o zajęciu serwisu przez organy ścigania.

Aż 12 terabajtów danych w rękach policji

Pieniądze to jedno, ale dane są znacznie ważniejsze. Służby przejęły trzy główne serwery, na których znajdowało się ponad 12 terabajtów danych. Co to oznacza dla użytkowników? To proste. Śledczy mają teraz dostęp do logów, historii transakcji i innych śladów cyfrowych.

Dla przestępców to koszmar. “Każdy, kto korzystał z tych usług do celów przestępczych, powinien się bać” – to jasny przekaz płynący z Europolu. Analiza tych dysków może doprowadzić policję do tysięcy osób, które prały tam brudne pieniądze.

Jak działał cryptomixer?

Wytłumaczmy to łopatologicznie. Wyobraź sobie, że masz znaczone banknoty z napadu na bank. Jeśli pójdziesz z nimi do sklepu, policja cię namierzy. Ale jeśli wrzucisz je do ogromnego bębna maszyny losującej wraz z banknotami tysiąca innych osób, a potem wyciągniesz taką samą kwotę (ale w innych papierkach), ślad się urywa. Tak właśnie działał mixer kryptowalut.

Użytkownicy wpłacali tam swoje Bitcoiny, system je mieszał, dzielił i wysyłał na nowe portfele po losowym czasie. Dzięki temu ukrywano źródło pochodzenia pieniędzy. Było to idealne narzędzie dla hakerów, handlarzy narkotykami czy oszustów internetowych.

P O L E C A M Y:

Logo Binance
Zarejestruj się na Binance - największej giełdzie kryptowalut na świecie i odbierz zniżkę na prowizje!
Odbierz zniżkę

Pralnia pieniędzy na gigantyczną skalę

Cryptomixer nie był małą firmą. Działał od 2016 roku i przez ten czas przepuścił przez swoje systemy niewyobrażalne kwoty. Szacuje się, że wyprano tam kryptowaluty o łącznej wartości 1,3 miliarda euro (około 1,5 miliarda dolarów). To góra pieniędzy, która pochodziła z nielegalnych źródeł.

Z serwisu korzystały najgroźniejsze grupy hakerskie, takie jak LockBit czy operatorzy ransomware SunCrypt i Dharma. Przestępcy używali go, by “oczyścić” pieniądze z okupów wymuszonych od firm i szpitali. Teraz to źródło zostało odcięte.

To nie pierwszy taki przypadek

Służby coraz lepiej radzą sobie z technologią blockchain. To kolejny sukces po zamknięciu giganta, jakim był ChipMixer w 2023 roku. Mit o tym, że Bitcoin zapewnia pełną anonimowość przestępcom, upada na naszych oczach. Technologia, która miała chronić tożsamość, teraz posłuży jako dowód w sądzie przeciwko tym, którzy łamali prawo.

Skomentuj artykuł lub pozostaw opinię