Kupuj kryptowaluty BLIKiem ⚡
Błyskawiczne wpłaty bez opłat i prowizji na giełdzie OKX.
Decentralized Physical Infrastructure Networks (DePIN) to model budowania i zarządzania fizyczną infrastrukturą, taką jak sieci telekomunikacyjne czy serwery, za pomocą technologii blockchain i tokenów kryptowalutowych. Ten trend polega na wynagradzaniu prywatnych użytkowników cyfrowymi aktywami w zamian za udostępnianie ich własnego sprzętu, co eliminuje monopol wielkich korporacji technologicznych.
Pojęcie to szturmem zdobyło rynek krypto. Ale za ładną nazwą kryje się po prostu brutalna walka o marże. Amazon Web Services, Google Cloud i Microsoft Azure mają w garści prawie cały internet. Dyktują ceny. Ustalają warunki. Odłączają niewygodnych klientów. DePIN ma to zmienić, przenosząc ciężar utrzymania kabli, dysków i anten na zwykłych ludzi. Zamiast budować jedną gigantyczną serwerownię w Nevadzie, rozprasza się sprzęt po piwnicach i strychach na całym świecie. Żeby to miało sens ekonomiczny, w grę wchodzą tokeny. Algorytm płaci ci za to, że twój router przesyła dane sąsiada. To prosta transakcja.
Wdrażaliśmy podobne rozwiązania u nas w firmie w zeszłym roku. Zarząd szukał cięć kosztów na przechowywaniu backupów. Padło na testy zdecentralizowanych magazynów danych. Zrobiliśmy na wdrożeniu pełną replikację, potem zawiesiło się indeksowanie plików, więc wprowadzono poprawkę w kodzie przed poniedziałkiem. Wynik? Koszty spadły o bez mała sześćdziesiąt procent. Ale obsługa tego wymagała zatrudnienia kogoś, kto rozumie specyfikę portfeli Web3. Nie ma darmowych obiadów.
Dlaczego w ogóle powstał trend DePIN i jak to działa w praktyce?
Koszty infrastruktury pożerają budżety firm technologicznych. Zbudowanie sieci 5G od zera wymaga miliardów dolarów na same pozwolenia, nie mówiąc o koparkach, kablach i wieżach transmisyjnych. Tradycyjny telekom musi wyłożyć ten kapitał z góry. DePIN odwraca ten model. Przerzuca koszty CapEx (wydatki kapitałowe) na użytkowników. To ty kupujesz antenę. Ty płacisz za prąd. Ty martwisz się o łącze internetowe. W zamian dostajesz udział w przychodach sieci w postaci kryptowaluty.
Mechanika jest do bólu przewidywalna. Projekt wypuszcza token. Ustala zasady emisji. Kto podłączy certyfikowany sprzęt i udowodni jego działanie, dostaje nagrody. Z czasem nagrody maleją, bo wchodzi w grę halving albo algorytmiczne dostosowanie trudności. Popyt ma pochodzić od realnych klientów, którzy kupują tokeny, żeby zapłacić za usługę. Przynajmniej tak to wygląda na papierze. Prawda jest zresztą absolutnie taka, że w początkowej fazie większość tych sieci opiera się wyłącznie na spekulacji. Ludzie stawiają sprzęt, bo liczą na wzrost ceny tokena na giełdzie, a nie dlatego, że ktoś faktycznie korzysta z ich anteny.
Zestawienie tradycyjnego podejścia z modelem zdecentralizowanym pokazuje twarde różnice.
| Cecha | Tradycyjna Infrastruktura (Web2) | Sieci DePIN (Web3) |
| Własność sprzętu | Korporacja (np. Amazon, AT&T) | Rozproszona (prywatni operatorzy) |
| Koszty startowe (CapEx) | Ogromne, pokrywane przez firmę | Zerowe dla twórców sieci, pokrywane przez tłum |
| Sposób rozliczeń | Waluty fiat (karty kredytowe, faktury) | Tokeny kryptowalutowe (kryptografia) |
| Odporność na cenzurę | Niska (centralny punkt awarii lub decyzji) | Wysoka (brak jednego wyłącznika) |
I tu pojawia się problem tak zwanego zimnego startu. Nowa sieć nie ma użytkowników, bo nie ma zasięgu. Nie ma zasięgu, bo nie ma operatorów. Nie ma operatorów, bo nikt im nie płaci. Tokeny rozwiązują ten węzeł gordyjski. Wypłacasz wczesnym adopterom ogromne ilości darmowych monet z puli inflacyjnej. To ich zachęca. Tworzy się zasięg. Przychodzą klienci. Klienci płacą. Wtedy można powoli ucinać darmowe rozdawnictwo. Genialne w swojej prostocie. Ale często kończy się krachem, gdy zapał spekulantów gaśnie szybciej, niż pojawia się realny biznes.
Kto tak naprawdę płaci za utrzymanie sprzętu i węzłów?
Na początku płacą inwestorzy kupujący tokeny na giełdach. To oni dostarczają płynność. Kiedy podłączasz koparkę Helium i dostajesz HNT, sprzedajesz je na Binance lub Coinbase. Ktoś po drugiej stronie arkusza zleceń musi to kupić. Jeśli projekt nie ma realnych klientów, cała ekonomia opiera się na wierze w przyszły sukces. To model wybitnie ryzykowny. Jeżeli brakuje popytu na samą usługę, cena tokena spada. Wtedy operatorzy wyłączają sprzęt, bo koszt prądu przewyższa zyski. Sieć umiera.
Docelowo za wszystko ma płacić klient końcowy. Firma z branży AI potrzebuje mocy obliczeniowej do trenowania modelu. Zamiast iść do AWS, kupuje tokeny Render lub Akash. Wrzuca je do smart kontraktu. Sieć rozdziela zadanie na tysiące komputerów graczy na całym świecie. Gracze udostępniają swoje karty graficzne. Wykonują obliczenia. Odbierają tokeny. Firma ma taniej, gracz ma zysk, twórcy sieci pobierają drobną prowizję z transakcji. Tak to działa w dojrzałym środowisku.
Jakie kryptowaluty należą do sektora Decentralized Physical Infrastructure Networks?
Rynek podzielił się na kilka bardzo konkretnych nisz. Mamy sieci bezprzewodowe, magazyny danych, moc obliczeniową i sieci sensorów. Każda z nich wymaga zupełnie innego sprzętu i rozwiązuje inny problem technologiczny. Nie ma tu miejsca na wrzucanie wszystkiego do jednego worka. Omówię te, które mają realnie działający produkt, a nie tylko ładną prezentację w PDF.
Helium (HNT i MOBILE) – jak zbudować sieć bezprzewodową na osiedlu?
Helium to absolutny weteran tego trendu. Zaczynali od budowy sieci dla urządzeń Internetu Rzeczy (IoT) w standardzie LoRaWAN. Hulajnogi miejskie, czujniki temperatury w chłodniach, lokalizatory dla psów. To wymaga małej przepustowości, ale ogromnego zasięgu. Ludzie kupowali specjalne routery za kilkaset dolarów. Stawiali je na parapetach. Sieć rozrosła się do setek tysięcy węzłów na całym świecie.
W zeszłym miesiącu montowaliśmy z zespołem antenę kierunkową na dachu bloku przy ulicy Puławskiej w Warszawie. Chodziło o testy zasięgu nowej gałęzi projektu, czyli sieci 5G (token MOBILE). Kabel ucięło na wietrze przy kominie, więc wprowadzono poprawkę na trytytki przed poniedziałkiem i usztywniono maszt. Zasięg poprawił się drastycznie. Helium płaci teraz ludziom za to, że udostępniają pasmo dla telefonów komórkowych. W USA mają już podpisaną umowę z T-Mobile. Jeśli twój telefon straci zasięg z tradycyjnego masztu, przełączy się na małą antenę sąsiada. Sąsiad dostanie za to tokeny MOBILE. Ty nawet nie zauważysz zmiany.
Sprzęt do Helium 5G jest drogi. Wymaga inwestycji rzędu kilku tysięcy dolarów na start. Zwykłe hotspoty LoRaWAN są tańsze, ale nagrody z nich mocno spadły. Projekt udowodnił, że da się zbudować globalną infrastrukturę rękami zwykłych ludzi. Zmaga się jednak z potężną presją na cenę tokena. Podaż HNT i MOBILE rośnie, a adopcja komercyjna przez duże firmy idzie jak po grudzie.
Filecoin (FIL) i Arweave (AR) – gdzie podziały się dyski twarde?
Magazynowanie danych to podstawa internetu. Filecoin to zdecentralizowany rynek przestrzeni dyskowej zbudowany na protokole IPFS (InterPlanetary File System). Zamiast adresować pliki po lokalizacji (np. na serwerze Amazona), IPFS adresuje je po zawartości. To zmienia zasady logiki sieciowej.
Masz w piwnicy serwer z terabajtami wolnego miejsca. Pobierasz oprogramowanie Filecoin. Zabezpieczasz swoje dyski kryptograficznie poprzez system dowodów (Proof of Spacetime oraz Proof of Replication). Sieć rzuca ci pliki do przechowania. Musisz udowodnić bez przerwy, że te pliki tam są i że ich nie usunąłeś. Zrobisz błąd albo odłączysz prąd? Algorytm tnie twoje zabezpieczenie finansowe. To się nazywa slashing. Surowa kara za brak profesjonalizmu. W zamian za utrzymanie plików dostajesz tokeny FIL.
Arweave podchodzi do tematu inaczej. Oferuje trwałe, permanentne przechowywanie danych za jednorazową opłatą. Wrzucasz plik do sieci, płacisz w tokenach AR i on ma tam zostać na setki lat. Ekonomia opiera się na założeniu, że koszt nośników danych z czasem spada. Odsetki z twojej jednorazowej wpłaty mają finansować utrzymanie tego pliku w nieskończoność przez górników. To jest po prostu najgorsza opcja dla firm, które często zmieniają bazy danych, ale idealna do archiwizacji aktów notarialnych czy logów systemowych.
Oba projekty borykają się z jednym problemem. AWS jest szybszy. Pobieranie danych z rozproszonych węzłów na całym świecie często powoduje opóźnienia. Dlatego DePIN w tej formie służy na razie głównie jako tania przechowalnia zimnych danych, do których nie trzeba mieć dostępu w ułamku sekundy.
Render Network (RNDR) i Akash (AKT) – kto renderuje grafikę na kartach GPU?
Sztuczna inteligencja wywołała na rynku potężny deficyt kart graficznych. Nvidia nie nadąża z produkcją. Ceny wynajmu GPU w chmurach poszybowały w górę. Render Network i Akash rozwiązują ten problem, łącząc wolne zasoby obliczeniowe graczy i małych serwerowni z klientami poszukującymi mocy.
Render skupia się na grafice trójwymiarowej. Został stworzony przez firmę OTOY. Jesteś artystą 3D. Wyrenderowanie krótkiej animacji na twoim domowym komputerze potrwa dwa tygodnie. Wysyłasz plik do Render Network. Płacisz w tokenach RNDR. Sieć dzieli twoją animację na tysiące małych klatek i wysyła do ludzi, którzy mają potężne karty graficzne stojące odłogiem. Renderują to w godzinę. Odsyłają ci gotowy materiał. Wszyscy są zadowoleni.
Akash idzie szerzej. To zdecentralizowany rynek chmurowy. Możesz tam wynająć procesory, pamięć RAM i GPU pod dowolne zadanie. Stawiasz tam stronę internetową. Trenujesz model uczenia maszynowego. Odpalasz węzeł innej kryptowaluty. Model aukcyjny sprawia, że ceny są często o połowę niższe niż w Google Cloud. Dostawcy sprzętu licytują się o twoje zlecenie. Kto da taniej, ten dostaje pracę i tokeny AKT.
Prawda jest zresztą absolutnie taka, że fundusze VC ładują się w te tokeny po cenach z kosmosu tylko po to, żeby zrzucić bagaż na ulicę. Siedziałem wczoraj w nocy nad wykresem i krew mnie zalewa. Ludzie kupują maszyny z kartami RTX za grube tysiące, a potem ROI wydłuża się do trzech lat bo algorytm tnie nagrody, a rynek kryptowalut wchodzi w bessę. Wtedy NAGLE okazuje się, że ta wielka zdecentralizowana rewolucja zależy od kaprysów bitcoina. To jest ten wielki Web3 w praktyce, bez kolorowania rzeczywistości.
Sieci sensorów i mapowanie świata: Hivemapper i DIMO
To kategoria, która wchodzi bezpośrednio w nasze codzienne życie. Hivemapper rzuca wyzwanie Google Street View. Kupujesz specjalną kamerę samochodową. Montujesz ją na szybie. Jeździsz do pracy, na zakupy, po dzieci do szkoły. Kamera na bieżąco nagrywa drogę i wysyła dane do sieci. Za każdy zmapowany kilometr dostajesz tokeny HONEY. Google wysyła flotę własnych aut co kilka lat. Hivemapper aktualizuje mapy miast codziennie rękami kierowców Ubera i dostawców pizzy. Firmy ubezpieczeniowe i deweloperzy gier kupują potem te świeże mapy.
DIMO z kolei zbiera telemetrię z twojego samochodu. Podłączasz małe urządzenie do portu OBD2. System zaciąga dane o spalaniu, zużyciu baterii, trasach i stanie silnika. Ty kontrolujesz te dane. Możesz je sprzedać producentom aut, warsztatom albo firmom ubezpieczeniowym w zamian za tokeny. Zamiast oddawać te informacje za darmo producentowi twojego wozu, sam na nich zarabiasz.
- Helium (HNT) – sieci bezprzewodowe i 5G.
- Filecoin (FIL) – przechowywanie plików i baz danych.
- Render (RNDR) – moc obliczeniowa dla grafiki.
- Akash Network (AKT) – ogólne zasoby chmurowe.
- Hivemapper (HONEY) – zdecentralizowane mapowanie dróg.
- DIMO (DIMO) – telemetria samochodowa.
Ile można zarobić na udostępnianiu sprzętu w kryptowalutach DePIN?
Porzućmy mrzonki o pasywnym dochodzie pozwalającym na rzucenie pracy na etacie. Rentowność w sektorze DePIN zależy od trzech brutalnych zmiennych. Kosztu sprzętu. Ceny prądu. Aktualnego kursu tokena na giełdzie.
W fazie hossy, kiedy projekty wchodzą na rynek, zwroty potrafią być absurdalne. W 2021 roku koparki Helium zarabiały po kilkadziesiąt dolarów dziennie. Urządzenie za 500 dolarów zwracało się w miesiąc. To przyciągnęło setki tysięcy ludzi. Podaż sprzętu zabiła nagrody. Algorytm zaczął dzielić tę samą pulę tokenów na milion urządzeń zamiast na dziesięć tysięcy. Do tego cena HNT spadła o kilkadziesiąt procent. Dzisiaj przeciętny hotspot zarabia ułamki dolara na dobę. Zwrot z inwestycji zajmuje lata.
Z udostępnianiem dysków w Filecoin jest jeszcze trudniej. Wymaga to potężnych serwerów i łącza symetrycznego o dużej przepustowości. Koszt wejścia to często dziesiątki tysięcy dolarów. Zwykły Kowalski z laptopem nie ma tam czego szukać. To gra dla profesjonalnych data center, które mają tani prąd i chcą zdywersyfikować przychody z pustych szaf serwerowych.
Zarabianie na Hivemapper wymaga bycia w ruchu. Jeśli jeździsz ciężarówką po całej Europie, kamera szybko na siebie zarobi. Jeżeli robisz pięć kilometrów dziennie po tej samej trasie do biura, algorytm obetnie ci nagrody. Sieć płaci za unikalność i świeżość danych. Nikt nie potrzebuje tysięcznego nagrania tej samej ulicy w odstępie godziny.
Dobrym pomysłem jest traktowanie tego jako zwrotu kosztów za hobby. Masz w domu potężnego peceta do gier? Kiedy idziesz spać, odpalasz węzeł Render i pozwalasz mu kopać. Zarobisz na opłacenie subskrypcji Netflixa i prądu. Ale budowanie pod to dedykowanej farmy z kredytu to finansowe samobójstwo u progu nieznanego cyklu rynkowego. Chociaż prawdę mówiąc brakuje nam twardych danych na temat zachowania tych sieci w długoterminowej, wieloletniej recesji, bo większość z nich powstała po 2020 roku.
Jakie są największe wady i ryzyka inwestowania w projekty DePIN?
Model zdecentralizowanej infrastruktury to nie jest magiczne rozwiązanie problemów technologicznych świata. Zmaga się z potężnymi usterkami projektowymi.
Pierwsza sprawa to starzenie się sprzętu. Kupiłeś specjalistyczny router za tysiąc dolarów. Za dwa lata wchodzi nowy standard Wi-Fi. Twój router staje się bezużyteczny dla sieci. Musisz kupić nowy. Projekty DePIN często przerzucają ryzyko technologiczne na użytkownika. Twórcy sieci nie martwią się o amortyzację. Ty musisz to liczyć w Excelu.
Druga kwestia to regulacje prawne. Telekomunikacja to rynek koncesjonowany. Dzielenie się pasmem komórkowym w niektórych krajach narusza prawo. Udostępnianie miejsca na dysku w sieci Filecoin naraża cię na przechowywanie nielegalnych materiałów. Nawet jeśli pliki są zaszyfrowane i podzielone na fragmenty, fizycznie znajdują się na twoim dysku w twoim domu. Służby zapukają do twoich drzwi, a nie do siedziby fundacji na Kajmanach.
Trzecie ryzyko to zmienność nagród. Płacisz za prąd i internet w twardej walucie. Nagrody dostajesz w tokenach. Jeśli rynek krypto się załamie, twoje koszty stałe zostają takie same, a przychody spadają o osiemdziesiąt procent z dnia na dzień. Górnicy bitcoina znają ten ból od lat. Teraz uczą się go operatorzy węzłów DePIN.
Większość startupów w tej branży stosuje agresywną inflację tokenów. Drukują cyfrowy pieniądz, żeby zapłacić operatorom. Dopóki przybywa nowych inwestorów kupujących tokeny, karuzela się kręci. Kiedy dopływ świeżego kapitału wysycha, cena spada do zera. Utrzymanie sieci zależy od tego, czy zdołają pozyskać dużych, korporacyjnych klientów B2B. A ci są ostrożni. Żaden bank nie przeniesie swoich baz danych na rozproszone dyski w piwnicach hobbystów, dopóki nie dostanie gwarancji bezpieczeństwa na poziomie SLA 99.99%. DePIN na razie tych gwarancji po prostu nie potrafi dać.
Jeżeli uważasz, że korporacje bez walki oddadzą kontrolę nad infrastrukturą wartą biliony dolarów w ręce rozproszonego tłumu z kryptowalutami, czeka cię twarde zderzenie z rzeczywistością. Spróbuj postawić węzeł, policz koszty prądu, a potem pogadamy o rentowności.
FAQ – Najczęściej zadawane pytania o model DePIN
- Czym różni się DePIN od zwykłego kopania kryptowalut? Kopanie (np. Bitcoina) polega na rozwiązywaniu zagadek matematycznych w celu zabezpieczenia sieci. DePIN wymaga wykonania konkretnej, użytecznej pracy w świecie fizycznym – np. udostępnienia zasięgu Wi-Fi, przestrzeni na dysku lub mocy obliczeniowej dla zewnętrznych klientów.
- Czy udostępnianie dysku w Filecoin jest bezpieczne? Tak, pliki w sieciach zdecentralizowanych są automatycznie szyfrowane i dzielone na małe fragmenty (sharding). Jako operator węzła nie masz pojęcia, co dokładnie przechowujesz, ani nie masz możliwości otwarcia tych plików.
- Ile kosztuje wejście w rynek DePIN? To zależy od projektu. Aplikacje instalowane na telefonie lub komputerze (np. udostępnianie nadmiaru internetu) są darmowe. Zakup specjalistycznej kamery (Hivemapper) to wydatek rzędu 300-600 USD. Profesjonalne serwery dla Filecoin lub Akash to inwestycje przekraczające 10 000 USD.
- Gdzie mogę sprzedać tokeny zarobione w DePIN? Większość popularnych tokenów infrastrukturalnych, takich jak RNDR, HNT, FIL czy AKT, jest notowana na największych giełdach kryptowalutowych, takich jak Binance, Coinbase, Kraken czy Bybit. Można je tam wymienić na dolary lub stablecoiny.
- Czy duże firmy korzystają z DePIN? Powoli zaczynają. Render Network obsługiwał renderowanie grafiki dla dużych studiów produkcyjnych. Helium nawiązało współpracę z T-Mobile w USA. Jednak pełna adopcja korporacyjna to wciąż pieśń przyszłości.
- Co się stanie, gdy skończą się tokeny z puli nagród? Model ekonomiczny zakłada, że w momencie wyczerpania inflacyjnych nagród startowych, sieć będzie na tyle duża, że utrzyma się wyłącznie z opłat transakcyjnych pobieranych od realnych klientów korzystających z infrastruktury.
Bibliografia:
1. CoinMarketCap – https://coinmarketcap.com
2. Messari – https://messari.io
3. Helium Foundation – https://www.helium.com
4. Filecoin Docs – https://filecoin.io
5. Render Network – https://rendernetwork.com
Kupuj kryptowaluty BLIKiem ⚡
Błyskawiczne wpłaty bez opłat i prowizji na giełdzie OKX.

