Skip to content Skip to sidebar Skip to footer Inwestuj w kryptowaluty na giełdzie Bybit

Lipiec okazał się wyjątkowo łaskawym miesiącem dla Bitcoina. Po wielu tygodniach notorycznych spadków najsłynniejszej kryptowalucie udało się wreszcie zanotować odbicie i zanotować zamknięcie z dwucyfrowym wzrostem. To naturalnie wywołało entuzjazm u wielu inwestorów, którzy zwiastują, że BTC wkroczy wreszcie ponownie na ścieżkę hossy. Nie wszyscy są jednak tak dobrych myśli. Mark Yusko – dyrektor generalny Morgan Creek – uważa, że na długofalowe wzrosty cen Bitcoina trzeba poczekać do 2024 roku. Wg niego rynek zareaguje wtedy bardzo pozytywnie po kolejnym halvingu.

Bitcoin ma za sobą bardzo trudną wiosnę i początek lata. Wystarczy powiedzieć, że w listopadzie 2021 kryptowaluta ta pobiła swój cenowy rekord zbliżając się do poziomu 70 tysięcy dolarów za jedną wirtualną monetę, by w kolejnych miesiącach tracić stopniowo na wartości i docelowo potanieć o ponad 50 procent. Powodów takiego stanu rzeczy było wiele. Niekorzystna sytuacja makroekonomiczna, ogólnoświatowy kryzys finansowy, wybuch wojny w Ukrainie – wszystko to miało ogromny wpływ na to, że BTC wraz z innymi walutami kryptograficznymi przestały być atrakcyjnymi dobrami inwestycyjnymi. W skrajnym momencie cena Bitcoina spadła nawet poniżej 18 tysięcy dolarów. Nie można się zatem dziwić, że lipcowe odbicie rynkowe rodzi u wielu inwestorów nadzieje na lepsze jutro. Już jednak pojawiają się głosy mówiące o tym, że rynkowy entuzjazm wywołany pierwszymi poważniejszymi wzrostami od wielu tygodni jest zdecydowanie za wczesny. Mark Yusko stojący na czele firmy Morgan Creek mówi wprost – hossa BTC z prawdziwego zdarzenia nadejdzie dopiero w roku 2024.

Bitcoinowi pomoże halving

W jednym z wywiadów Yusko przyznał, że czas spadków cenowych Bitcoina i ogólnej niepewności minął. Rynek ponownie budzi się do życia, co było widoczne w lipcu, kiedy to kurs BTC zaczął wyraźnie się odbijać. Zdaniem dyrektora Morgan Creek mamy w tym momencie do czynienia z klasyczną inwestycyjną wiosną. Ożywienie rynkowe jest oczywiście symptomem pozytywnym, ale może trwać bardzo długo. Nie należy go od razu utożsamiać z narodzinami gwałtownej hossy.

Długotrwałe wzrosty cenowe mają wg Yusko nadejść w roku 2024. Wtedy to Bitcoina czeka kolejny halving. Obcięcie „wynagrodzenia” dla górników kopiących BTC o połowę zawsze działało na kurs kryptowaluty pobudzająco. Nie ma żadnych przesłanek mówiących o tym, by następny halving miał przynieść tym razem zupełnie inne skutki.

Bitcoin za 250 tysięcy dolarów?

Yusko od lat znany jest jako wieli fan wszelkich aktywów cyfrowych, w tym oczywiście Bitcoina. W momencie, gdy wielu ekspertów przewidywało osiągnięcie przez BTC bariery 100 tysięcy dolarów, dyrektor Morgan Creek prognozował nawet, że dzieło Satoshiego Nakamoto będzie kosztować nawet 250 tysięcy USD. Pułap ten miałby zostać osiągnięty w roku 2026. Jednocześnie Yusko podkreślił, że zanim ten cel zostanie osiągnięty, Bitcoina czeka bardzo wyboista droga. Jeśli chodziło mu o ostanie spadki, to póki co jego przepowiednia się sprawdza.

Inwestor zwrócił także uwagę, że wartość BTC będzie wzrastać, gdyż staje się on aktywem równie atrakcyjnym co złoto. Kapitalizacja rynkowa kryptowaluty ma nawet być równa tej, jaka dotyczy cennego metalu szlachetnego.

Dołek już za nami?

Nie tylko Yusko uważa, że Bitcoin najgorsze wyniki ma już za sobą. Podobnie sądzi Anthony Scaramucci – amerykański inwestor i były Dyrektor Komunikacji Białego Domu. Jego zdaniem BTC nie spadnie poniżej krytycznego poziomu z czerwca 2022 roku, kiedy to osiągnął pułap 17 500 dolarów za sztukę. Scaramucci wierzy, że Bitcoin i inne kryptowaluty (np. Ether) zaczną zyskiwać, choć proces ten może okazać się długotrwały i powolny. Przyznał także, że aktualna uczciwa cena BTC oscyluje wokół kwoty 40 tysięcy dolarów.

Uwaga na pułapki!

Zasadne wydaje się sądzić, że to jeden z ostatnich dobrych momentów na dokonanie owocnej inwestycji. Pytanie – jak kupować kryptowaluty, by na nich zarobić? Na pewno ostrożnie. Jak zostało wspomniane – odbicie z lipca nie musi oznaczać długotrwałej hossy. Zanim ta nadejdzie, jeszcze kilka razy możemy być świadkami większych bądź mniejszych perturbacji rynkowych. Nie wolno zapominać, że wiele krajów, w tym chociażby USA, walczą z inflacją, a każde działania mające na celu jej zwalczenie z dużą dozą prawdopodobieństwa odbiją się w jakimś stopniu na cenie BTC i pokrewnych mu aktywów. Widać zresztą, że chwilowe większe skoki cenowe są szybko korygowane. Wahania kursu od zawsze były jedną z domen rynku krypto i należy spodziewać się, że w najbliższym czasie takie zmiany mogą występować częściej. Jak stwierdza Scaramucci – kryptowaluty są przede wszystkim dobrami do inwestowania długoterminowego. Stawianie na BTC w krótszej perspektywie czasowej rodzi zbyt wiele ryzyka. Wydaje się zatem, choć nie jest to oczywiście w żaden sposób pewne, że właśnie takie potraktowanie inwestycji w waluty kryptograficzne wydaje się na ten moment najrozsądniejsze.

Skomentuj lub zostaw opinię


Administracja nie odpowiada za komentarze i opinie dodawane na forum publicznym.